Jim był jedną z najbardziej wpływowych figur muzyki rockowej, chociaż sam uważał siebie bardziej za poetę niż muzyka. Morrison najwyraźniej nie był psychicznie przygotowany do roli gwiazdora rock and rolla. Jego krótka kariera to pasma skandali obyczajowych, awantur, orgii, uzależnienia od alkoholu oraz stałego balansowania na granicy obłędu.
Styl życia Morrisona wpłynął na tarcia w grupie, w której trzech
instrumentalistów zdecydowanych było rozwijać muzykę, podczas gdy
wokalista coraz częściej nie był w stanie w ogóle pracować i występować
na scenie.
Oficjalnie zmarł na atak serca, jednak okoliczności Jego śmierci zawierały dużo spekulacji. W raporcie podawane jest, iż był to atak serca, jednakże ciało
Morrisona widział zaledwie jeden policjant i Jego partnerka Pamela. Inne podawane
nieoficjalnie przyczyny to: utonięcie w wannie i przedawkowanie heroiny.
Pojawili się nowi świadkowie. Twierdzą iż Jim umarł w toalecie klubu
Rock 'n' Roll Circus na sedesie.. Aktualnie jest to
najprawdopodobniejsza historia jego śmierci. Sam Bernett, właściciel
klubu, po latach opowiedział historię. Morrison miał zjawić się w klubie
około 1 w nocy (3 lipca 1971 r.), aby kupić heroinę dla Pameli, jak
robił to już niejeden raz. Około 2.30 szatniarz przekazał właścicielowi
informację, iż w toalecie ktoś się zamknął i nie wychodzi już od pół
godziny. Po wyważeniu drzwi przez ochroniarza ukazał się Jim Morrison, z
którego ust wyciekały piana i krew. Dilerzy, od których kupił heroinę
mieli zanieść go do apartamentu i wrzucić do wanny z zimną wodą, co
było znanym sposobem ratowania ludzi po przedawkowaniu heroiny. Wszyscy,
którzy widzieli ciało
Morrisona przysięgli dochowania tajemnicy. Właściciel klubu chciał
uniknąć skandalu, a francuska policja bez problemu przyjęła wiadomość o
śmierci spowodowanej przez zawał serca.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz